Nie wiem, dlaczego pierwszy wpis jest o Wojaczku i czemu ma to służyć, ale wi docznie tak powinno być, że blogi zaczyna się od tego, co tak mocno zafascynowało. I teraz, z perspektywy tych paru lat nie wiem, czy bardziej zafascynowały mnie jego wiersze, czy biografia. Albo jedno i drugie. Chciałam napisać, że Rafał Wojaczek to taki polski Rimbaud , ale to jest okropnie denerwujące, gdy używa się w naszym dyskursie tych określeń polski Tyson, polska Whitney Houston. Dlatego Rafał Wojaczek to Rafał Wojaczek, z całym swoim wykolejeniem, chorobą i w końcu z samobójstwem. Miałam 16 lat, gdy przeczytałam Dla Ciebie piszę miłość i gdzieś między wersami gdzie Twój język/ który by koił ból znalazłam wszystko to, czego szukałam, choć języka wtedy chyba brakowało. Teraz mam 21 i czytam to samo. Urodziłem się w 1945 r. Chodziłem do szkół, dorastałem w bibliotekach, na dworcach kolejowych, w domach cudzych i mniej cudzych, w barach lepszej i gorszej kategorii, w jeszcze innych mi...
Wszystko, co się we mnie urodziło przez ostatnie 15 lat było z powodu książek i muzyki. Może nie wszystko aż tak, ale bardzo dużo, o dużo za dużo. Jak tylko nauczyłam się czytać w przedszkolu to wchłaniałam wszystko. Oto jest Kasia , Dzieci z Bullerbyn i O psie, który jeździł koleją , nad którym płakałam dwa dni tak bardzo, a mama nie mogła zrozumieć o co chodzi. Książki były fajne, inny, lepszy świat, bez żadnych ograniczeń, trochę tajemniczy ogród, a może trochę więcej, bo tej książki akurat nie lubiłam. Szczególnie w wakacje, u babci na werandzie: książka i truskawki z cukrem. Dzieciństwo miałam piękne, w wakacje był sad dziadków albo były próby przed koncertami, były dzieci spod bloku i place zabaw i mój Boże, jakbym na jeden dzień wróciłabym do tego, do spaceru z dziadkiem po rumianek i żeby wykąpać za wałem psa, ale nie ma już ani dziadzia ani psa, ja nigdzie nie wrócę, a miało być o książkach przecież i muzyce. Jak już wyrosłam z Lisy, Lasse i Bosse to dostałam wszys...
Te jeszcze stare, no może nie tak bardzo, ale wystarczająco, by były pod sobą. *** byłeś jak Chrystus - chciałeś umierać za miliony stopniowo spalać siebie i wypalać mnie od środka pożarem czerwieńszym o tę krew wypływającą z piersi twojej i oczu studziłeś ją słowami o potrzebie ciebie w ziemi. wyliczankami w których byłam milion pierwsza, czyli nie ta, za którą śmierć miała być ofiarnie piękna. mówiłeś: poczekaj (czekanie otwiera we mnie ssące usta: wargi, co brakiem ciepła spierzchnięte pękały na pół) *** (gazety) rosyjskie pokojówki skaczą z siedemdziesiątego siódmego piętra budynku w siódmej dzielnicy nowego jorku, ustalając nową definicję szczęścia. znowu czytam poranne dzienniki i piję zimną kawę, czyli zaplatam koronę cierniową z dawnych dni. mimo że temperatura odczuwalna ciągle spada chodzę na piechotę. zawsze mówiłeś że świat poznaje się przez ból i dotyk, więc obserwuję ulice i spisuję nowe doświadc...
Komentarze
Prześlij komentarz